Powiem tylko tyle: przesiadka w domu była naprawdę zajebista

Autor zdjęcia Anne Fitzgerald

mój mąż lubi żartować, że jestem młoda na emeryturze. I tak, technicznie rzecz biorąc, porzuciłam karierę na pełny etat, by zostać mamą w domu. Ale termin „emerytura” sprawia, że myślimy o stylu życia kwitnącym z niekończącym się dążeniem do relaksu i Hobby. I chociaż wtedy czułem, że podejmuję najlepszą decyzję dla mojej rodziny, zacząłem też zastanawiać się, czy podjąłem najlepszą decyzję dla siebie. Nie ma żadnych wytycznych dla rodziców, co powinniśmy osobiście poświęcić, aby utrzymać zdrową dynamikę rodziny, a sytuacja jest inna dla każdej pary. Jak doświadczyliśmy z mężem, większość decyzji nie jest pozbawiona własnych komplikacji.

kiedy urodziłam pierwsze dziecko, wypracowałam kompromis z moim ówczesnym szefem, który pozwolił mi pracować w domu. Wiedziałam, że chcę być w domu, kiedy mój syn był niemowlęciem i byłam wdzięczna, że mogę to zrobić. Teraz ten punkt w moim życiu nazywam czyśćcem, bo choć byłam w domu z dzieckiem, wciąż byłam przytłoczona pracą. Kontynuowałam pracę w domu przez narodziny drugiego dziecka i wtedy stało się jasne, że albo muszę wrócić do pracy na pełny etat, albo zrezygnować z pracy. Byłem przytłoczony. Czułem, że chcę i muszę być z moimi dziećmi, ale wahałem się, czy odejść z pracy. Decydującym czynnikiem było to, że praca mojego męża zapewniała większe wsparcie finansowe. Ciężko było zrezygnować z kariery i wypłaty, na którą poświęciłem tyle czasu, ale zdecydowaliśmy, że najlepiej będzie dla naszej rodziny, jeśli przejmę oficjalną rolę SAHM.

niedługo zaczęły się pojawiać nasze problemy. Typowy scenariusz zaczynał się, gdy mój mąż wrócił do domu z pracy, a ja tam byłam, zdmuchnięta, poszarpana i chętna do przekazania dzieci. Spotkałam się z jego obserwacjami, takimi jak: „możesz zostać w domu cały dzień, nawet nie musisz się ubierać!”co wywołało mój już negatywny stosunek. Odpowiedziałbym defensywnie: „Jakbym miał czas wziąć prysznic i ubrać się! Korzystałeś dziś z łazienki z widownią na żywo? Wiesz, że cały mój dzień polegał na robieniu rzeczy dla innych ludzi?”Kiedy byłem szczególnie zmęczony, groziłem powrotem do pracy od 9 do 5, co zmieniłoby nasz obecny kompromis i doprowadziło do nieuniknionego przesunięcia odpowiedzialności za dzieci i obowiązki domowe. Była to odpowiedź napędzana moją potrzebą uznania i wartości, ponieważ wiedziałem, że powrót do pracy w końcu spowoduje większy stres na siebie nawzajem i na naszą rodzinę. To było tak, jakbyśmy oboje czuli się lekceważeni przez drugiego. Było mi ciężko, zwłaszcza, że moja rola całkowicie się zmieniła. Czułem się niepewnie w mojej nowej „pracy”, gdzie byłem nieopłacany i niedoświadczony. Przynajmniej kiedy jeszcze pracowałem w domu, mój czas był bardziej szanowany, ponieważ miałem uzasadnione zobowiązanie, za które otrzymałem rekompensatę. Musieliśmy to rozgryźć, bo nie mogłem tak dalej żyć.

czasami czułem, że świat może się skończyć, a jeśli nie ogłoszą tego na Disney Junior, byłbym zupełnie nieświadomy.

Patrz Na To!

nie rozumiem cię

zrozumiałam niechęć męża do mnie: dla niego na pewno wydawało mi się, że przez cały dzień nic nie robię. Moje codzienne osiągnięcia pozostają praktycznie niezauważone, ponieważ nie można mierzyć pełnych brzuchów, idealnie obliczonych czasów drzemki, piszczących czystych pokoi, ani brutalnych negocjacji dotyczących jedzenia, spania i nocnika, jak w typowym 9-5. Ale to wszystko ma wpływ na psychikę. Przez cały czas walczyłem z własnym poczuciem nieadekwatności. Czasami czułem, że świat może się skończyć, a jeśli nie ogłoszą tego na Disney Junior, byłbym zupełnie nieświadomy.

po tym, jak zdaliśmy sobie sprawę, że oboje czujemy się wobec siebie negatywnie, wypracowaliśmy wszystko w uczciwej i gorącej dyskusji. Zdaliśmy sobie sprawę, że musimy poprawić sposób, w jaki przekazujemy nasze uczucia. Oboje możemy skłaniać się ku złośliwym komentarzom, które zawsze rozpalają walkę o rozum, ale nauczyliśmy się, że to nie jest sposób na wyrażanie naszych frustracji. Musimy być uczciwi, przekazywać nasze obawy w sposób pełen szacunku i dzielić się nimi w odpowiednim czasie, a nie pozwalać, aby złe uczucia przerodziły się w urazę. Oboje doszliśmy do wniosku, że aby zaspokoić nasze potrzeby, musimy dzielić się dokładnie tymi potrzebami. Na przykład, nie powinienem zakładać, że mój mąż rażąco ignoruje fakt, że śmieci muszą być opróżnione lub zmywarka do załadowania. Zamiast tego muszę bezpośrednio powiedzieć mu, czego potrzebuję: „jeśli nie masz nic przeciwko zmywaniu naczyń i śmieciom, zabiorę dzieci do kąpieli.”Albo,” czy spędzasz czas z dziećmi? Potrzebuję chwili dla siebie i szybkiego prysznica.”Pytając tylko o to, czego potrzebuję, robiłam mu miejsce na pomoc, zamiast w milczeniu nienawidzić tego, że nigdy nic nie robił. I nauczył się rozpoznawać wszystko, co zrobiłem, aby nasze gospodarstwo działało sprawnie, zamiast brać tę pracę za pewnik.

to, co pomogło mi spojrzeć na moją rolę, to to, że oboje traktowaliśmy ją tak, jakby to była praca. Zaczynam tworzyć listy zadań, wyznaczać cele i trzymać się zorganizowanego harmonogramu. Jako para szukaliśmy prostych postanowień, aby zachęcić do mniej urazy: Ponownie oceniłabym, jak powitałam męża, gdy wrócił do domu, ponieważ moja sfrustrowana postawa wpływała na oba nasze nastroje. Pozwoliłby mi upuścić o moich zmaganiach i zrobić więcej wysiłku, aby oklaskiwać, ile z siebie poświęciłem na opiekę nad dziećmi. Chętnie też wkroczył, by dać mi czas na odejście od mojej pracy. I oboje musieliśmy przyznać, że nasze dni były wyczerpujące i wyczerpujące psychicznie na różne sposoby. Jako zespół, mój mąż i ja doszliśmy do wniosku, że aby utrzymać dobrze wyważony związek, oboje musimy dotrzymać naszej części umowy: on w swojej karierze, wspierając podstawowe potrzeby naszej rodziny, a ja w domu, utrzymując jakość naszego domu i rodziny-oba równie ważne. Nie chcę sugerować, że nasz związek jest teraz doskonały, ale biorę serce wiedząc, że oboje cenimy nasz związek na tyle, aby pracować nad poprawą.

przyznaję, że nie zawsze było mi wygodnie w mojej roli SAHM, ale od tego czasu nauczyłem się ją akceptować. Wiem, że czasami jest to niewdzięczne i niedoceniane, ale znajduję wielką nagrodę w wychowaniu moich dzieci. Zdałam sobie sprawę, że moja kadencja w tej roli jest ograniczona, ponieważ czas nieuchronnie pociągnie moje dzieci ku ich własnym ścieżkom, a ja wrócę na swoją — co pomogło mi uświadomić sobie, jaki to szczególny moment. W tym krótkim czasie mogę zobaczyć świat oczami moich dzieci. I zamiast zaznaczać osiągnięcia poprzez dotrzymane terminy, moją prawdziwą satysfakcją jest to, że jestem strażnikiem kamieni milowych, głosu lekcji i kołysanek, uścisku, który wchłania zarówno chichoty, jak i łzy, i miejsca, w którym odpoczywają małe śpiące ciała.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.